Gdybym lubił pingwiny, moje wpisy na blogu byłyby pełne pingwinów . Wplatałbym je gdzie tylko się da. Ale że ich nie lubię, to o nich nie piszę bo są mi obojętne i niewiele o nich wiem. Inaczej sprawa ma się z językami obcymi, bo o nich mógłbym gadać dniami i nocami. No i jeśli kiedyś czytałeś to co pisałem, to pewnie już zdążyłeś to zauważyć. Dziś więc krótko, zwięźle i na temat pułapek w języku czeskim.

Jeśli powiesz Czechowi że idziesz do sklepu poszukać jagód, to nie zdziw się że będzie na Ciebie patrzył jak na wariata. Przecież nikt nie chodzi do piwnicy żeby robić TO z truskawkami! Dokładnie! sklep to dla Czechów piwnica, szukać to coś czego normalny człowiek nie robi z jagodami, a jagody to … truskawki. Apropo piwnicy! Bardzo dużo Czechów spędza tam wiele godzin dziennie. Co mogą tam robić? Oczywiście chlać browary! Piwnica oznacza dla Czecha piwiarnie. Na całe szczęście piwo to piwo więc nie bój się że dostaniesz w piwnicy coś innego.

Jeśli będziecie chcieli iść do piekarni, sprzedawca będzie na siłę chciał wcisnąć Wam czerstwy chleb! Że niby co? Zaraz go tym czerstwym chlebem … Że niby czerstwy to świeży? Acha … Czas chyba stąd uciekać na zachód za tym chlebem! Tylko że dla Czechów záchod to ubikacja a po chleb to raczej się chodzi do sklepu. Tylko sklep to dla nich piwnica a piwnica to piwiarnia. Oczywista oczywistość!

Z pójściem do czeskiej ubikacji to też nie taka prosta sprawa, bo Czesi mogą Cię skierować do schroniska turystycznego. A może chociaż łatwo tu poprosić kogoś o długopis 🖋? Niestety nie – wyślą Cię do banku po obligacje skarbowe. Ale nie kupisz ich jeśli jesteś chudy, czyli po czesku – biedny. Nie kupisz też chytrego mobila, czyli smartfona. Jeszcze coś na sam koniec? Proszę bardzo! zápach to smród, maj to květen, a kreslo to nic innego jak fotel.

Można się pomylić, więc lepiej być przygotowanym. Trzym się!

Kategorie: Języki

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *