Nauczyciele to w mniejszym lub większym stopniu hipokryci.  Uczą dzieci o skutkach palenia papierosów, chociaż sporo z nich kopci jak lokomotywy. To samo z przeklinaniem. Pracowałem w wielu zawodach ale nigdzie tak nie rzucano kurwami tak jak w edukacji. Szczególnie tuż pod koniec roku szkolnego … 


Jesteśmy aktorami zmuszonymi odgrywać rolę ułożonych, odpowiedzialnych i wszechwiedzących. Pamiętam ten moment kiedy poczułem się jak ostatni pajac zrównany z powierzchnią ziemi – kiedy wszystko wyszło na jaw. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że do takiego stanu doprowadziło mnie małe dziecko. I to jednym, prostym, dziecięcym pytaniem. Pytaniem dzięki któremu naprawdę zdałem sobie sprawę że jestem hipokrytą.



W ciągu 8 lat nauczania w szkołach, usłyszałem jakies 4394383 pytań. Taki mam zawód – mam uczyć i odpowiadać na pytania, nikoniecznie związane z tematem. Wymienić kilka? Proszę bardzo: Czy jestem gejem, gdzie kupiłem te buty, czemu mam taki stary telefon, ile zarabiam, na co ludzie umierają w Polsce, czy w Polsce są niedźwiedzie polarne, czy myślę o Hitlerze. Po 3 latach nauczania pytania zaczęły się powtarzać, więc na każde miałem już odpowiedź po której delikwent nie zadawał ich więcej. Tak było do listopada 2019.



To był cholernie zwykły dzień. Jak zwykle wróciłem się do domu po kartę do drzwi i jak zwykle powiedziałem mojej żonie że jutro napewno jej nie zapomnę. Jak zwykle moim śniadaniem była mocna kawa, chociaż od lat wiem że za te błędy kiedyś surowo zapłacę . Jak zwykle w drodze do pracy bujałem w obłokach . Kocham tę zwykłość, bo długo na nią pracowałem. Moją rodzinę, pracę i pół koczowniczy styl życia. Jestem cholernym szczęściarzem!




Niezwykłość dnia zaczęła się od porannego maila – dziś mam zastępować chorego kumpla.Przedemną ciekawa lekcja – będziemy analizować biografię znanych osób.



– Dzieńdobry dzieci, proszę o ciszę, bla bla bla … (5 minut później 🕒) i żaden z nich nie stracił wiary w marzenia… – kończę wykład czekając na oklaski.



– A pan nigdy nie stracił wiary w swoje marzenia? – usłyszałem nagle od jakiegoś dziecka z tyłu
– YYY … dobre pytanie – próbóję się jakoś wybronić. – A wy? – mówię, aby dać sobie trochę czasu na odpowiedź.


Cholera … W natłoku szkolnych obowiązków, rodzinnego gwaru, robienia magisterki, nauki języków i innych kursów, już od dawna nie zadałem sobie tego pytania. ☁️Marzenie o życiu w podróży spełniło się już dawno temu. Pozatym mam codzienny kontakt z językami obcymi. Raczej zawsze pragnąłem mieszaniny tych dwóch rzeczy. Ale …


– Pytałem czy pan nigdy nie stracił wiary w swoje marzenia ! – powtórzył Sam, a cała klasa skupiła na mnie wzrok. Poczułem się jak nieprzygotowany uczeń przy tablicy. Przecież po to zostałem nauczycielem żeby być po tej drugiej stronie! To moim zadaniem jest maltretować małe, niewinne istoty a nie odwrotnie! Mój wzrok ucieka w podłogę 👀
– Od dziesięciu lat próbuję napisać książkę podróżniczą – odpowiadam dość niepewnie.
– To czemu pan jej nie napisze? Pisze pan w ogóle cokolwiek oprócz feedbacków w naszych zeszytach? – zapytał ktoś inny.
– No coś tam kiedyś pisałem, ale …


Poczułem się jakby ktoś mnie zmieszał z błotem. Tyle razy uczę te dzieci że mogą osiągnąć co chcą jeśli będą ciężko pracować i nigdy się nie poddawać. Tyle razy bawiłem się w Kołcza Majka a teraz w ciągu sekundy stałem się niewiarygodny! Stałem się kolejnym hipokrytą pieprzącym głupoty w które sam nie wierzy. I naprawdę, widziałem w ich twarzach zdziwienie. Czemu pan Greg nie pisze, skoro chce … No właśnie … Koniec z byciem hipokrytą tylko brać się do roboty. Od czegoś w końcu trzeba zacząć.


Kategorie: Lifestyle

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *