Jaki jest Twój rekord w odkładaniu czegoś na potem? Mi wysłanie pewnej pocztówki zajęło 11 lat … 🕒 Czas czytania 2-minuty – lepiej wykorzystane niż filmy o kotach 


Autobus z Wenezueli do Brazylii odjeżdżał za 20 minut. Jeszcze tylko wyślę pocztówkę i mogę zacząć kolejny rozdział wyprawy życia. Wyprawy która miała zmianić Grzesia w Grzegorza! Tylko czemu poczta jest zamknięta! Czemu nie ma przed nią skrzynki pocztowej jak w każdym cywilizowanym kraju! Czas ruszać w drogę. Może ktoś to zrobi za mnie. Może jutro coś wymyślę. Może zdarzy się jakiś cud … Cud się jednak nie zdarzył. Pocztówka przepłynęła ze mną pół Amazonki z Brazylii do Kolumbii.


Spędziła setki godzin w peruwiańskich cziken busach i jak żadna inna pocztówka na świecie – była na szczycie 6-tysięcznika. Jest brudna od peruwiańskiego kurzu i przesiąknęła zapachem boliwijskiej dżunglii. Pocztówka która słyszała strzały w falwelach w Rio de Janeiro i uliczną muzykę w Argentynie. Nosiłem ją wszędzie ze sobą bo wiedziałem że pewnego dnia dotrze na swoje miejsce. Niczym anielskie skrzydła w filmie Castaway.


Wróciła ze mną do Anglii 🇬🇧, a rok później razem ze wszystkimi pakunkami wsiadła w samolot w jedną stronę do Hiszpanii.
Na wiele lat zapomniałem o niej. Ukrywała się w książce “Into the Wild”, którą otworzyłem dopiero w trzecim roku pobytu w Pekinie. Skutecznie odkładałem moment jej wysłania – wiedziałem że ta pocztówka jest jak wino a jej wartość sentymentalna rośnie z każdym rokiem.


W końcu jednak przyszedł ten dzień. Po 11 latach i podróży przez 13 krajów, w końcu znalazła swój dom. Niech wisi na lodóweczce po wsze czasy!

Kategorie: Podróże

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *