Żyjemy w czasach, w których nie wypada być szczęśliwym . Nie wypada być głową wychylającą się z okopu. Trzeba czekać aż to wszystko minie, aby ponownie się się uśmiechnąć i myśleć pozytywniej. 


Już od rana staram się wtopić w tę smutną atmosferę. Przecież szczęśliwość to zbrodnia w czasach pandemii! Trochę niewyspania na pewno sprawi, że będę bardziej zrzędliwy. Jak na złość, mój mały synek przespał dziś całą noc i nie budził się ani razu. Na dodatek zapowiada się ładny i słoneczny dzień. No nic – wiadomości w TVP przesieją przez swoje sito każdą pozytywną cząstkę. Niestety ten plan również nie wypalił, bo informacje o śmiertelnym żniwie zostały zastąpione czymś gorszym – Świnką Peppa, czyli celebrytką mojej córki. 


W gwarze poranka z dwójką dzieci, ciężko było znaleźć czas na koronną zadumę i biadolenie na kruchość żywota. Wszelkie próby zostawały zaduszone w zarodku przez komendy w trybie rozkazującym: “chodź tu”, “zostaw to”, “jedz szybciej”, “pospiesz się”, “nie dotykaj tego”, “zaraz przejdzie, nie płacz”.

JUŻ WIEM! Uwielbiam bawić się z moimi dziećmi w chowanego. Może jak znajdę jakąś dobrą kryjówkę, będę miał całe 5 minut na analizę koronnych statystyk, zanim mnie ktoś odnajdzie? Oszukam swój umysł i nakręcę się negatywnie! Wmówię sobie że świat to baaardzo niebezpieczne miejsce, a każdy człowiek na świecie ma za zadanie uprzykrzyć mi życie i zniszczyć panujący porządek świata! I że każ …

– ZNALAZŁAM CIĘ TATA!!! – powiedziała córeczka otwierając szafę na ubrania. Uśmiech dziecka nie pomaga w budowaniu dołującej atmosfery. Tak jak i wspólne wygłupy, pyszny obiad ugotowany przez kochającą osobę i stado dzikich saren biegających przez nasze pole.

Czas wracać do pracy. Jestem nauczycielem, a w tym zawodzie bardzo łatwo o stres. Tylko że ta cała praca online to jakaś taka … mniej stresująca. Niby pracuję tyle samo co normalnie, ale ciężko się stresować prowadząc lekcje z własnego łóżka. Na dodatek ucząc fajne dzieciaki. I byłoby zdecydowanie łatwiej, gdybym swojej pracy nie lubił.

Cały świat jest przeciwko mnie. Nie potrafię znaleźć ani czasu, ani powodów aby rozmyślać o koronie. Z drugiej strony … czy słuchając tych wszystkich koronnych wiadomości, poprawię w jakikolwiek sposób jakość swojego życia? Lub jakość życia kogokolwiek innego? Czy oprócz stresu i paniki czeka mnie coś więcej? Czy mam jakikolwiek wpływ na rozprzestrzenianie się tej choroby?

Prawda jest taka, że oprócz noszenia maseczki, bardzo częstego mycia rąk, przesadnego siedzenia w domu, dbania o swoje zdrowie, nie mogę zrobić NIC. ABSOLUTNIE NIC! A skoro nie mam absolutnie żadnego wpływu na rozwój wydarzeń, to nie mam zamiaru się tym stresować. Nie mam również zamiaru czekać na koniec korony, aby być szczęśliwym. Aby cieszyć się z małych cudów dnia codziennego.

Kategorie: Lifestyle

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *