Potajemnie wysłałem podanie do pracy w szkole ulokowanej w środku papuaskiej dżungli. Tylko jak przekonać żonę, że to okazja życia?

“Chcielibyśmy zaoferować Ci pracę” – głosił email z 17 lutego 2017 roku. Po czterech bardzo długich i wymagających rozmowach kwalifikacyjnych i pokonaniu ponad stu kandydatów, te słowa były jak miód. Zamykam laptopa nie doczytawszy reszty wiadomości i kładę się na dywanie ciesząc się jak dziecko. Marzenia o mieszkaniu z dala od cywilizacji, dzikich plemionach, w których żyją ostatni kanibale, i życiu na moich własnych zasadach, właśnie się spełniały. Pozostaje jeszcze jeden problem – jak namówić żonę, że mieszkanie w sercu dżungli to oferta nie do odrzucenia …



CO TO ZA SZKOŁA?

Mt.Zaagkam School w Zachodniej Papui znana jest pod nazwą “the remotest international school in the world”, czyli najbardziej odległa szkoła międzynarodowa na świecie. Dzięki sporym nakładom finansowym i niesamowitemu zaangażowaniu kadry nauczycielskiej, Mt.Zaagkam w ciągu kilkunastu lat stała się jedną z najlepszych tego typu szkół na świecie. Nic dziwnego, że o jedno miejsce walczy tam niekiedy ponad 200 nauczycieli. Jak widać, odosobnienie tego miejsca nie przeszkadza nauczycielom w podjęciu decyzji o wyprowadzce do dżungli. Wiąże się to również z wysoka płacą jak i szeregiem dodatkowych benefitów takich jak darmowe loty, duża ilość wakacji, prywatne ubezpieczenie i mieszkanie.

KTO I PO CO STWORZYŁ SZKOŁĘ W ŚRODKU DŻUNGLI

Mt.Zaagkam School powstała w 1972 roku jako instytucja kształcąca dzieci zagranicznych pracowników okolicznej kopalni złota i miedzi. Jest to druga największa pod względem wydobycia kopalnia na świecie, zatrudniająca prawie 20.000 pracowników z różnych stron świata. Sporo z nich to wykwalifikowani inżynierowie z Australii, USA czy Japonii, przyjeżdżający tutaj ze swoimi rodzinami na kilkuletnie kontrakty. Stworzenie szkoły międzynarodowej było więc koniecznością i doskonałą kartą przetargową do ściągnięcua tu najlepszych specjalistów na świecie.



CZY TO NAPRAWDĘ TAK DALEKO?



 Swoją podróż najłatwiej rozpocząć z Wyspy Bali w Indonezji. Najkrótszy przelot z Polski zajmuje około 20 godzin. Na Bali przesiadamy się w samolot lecący na wyspę Papua, a dokładnie do miejscowości Timika. Po 4 godzinach lotu jesteśmy prawie na miejscu.


Gwoli ścisłości – wyspa Papua jest podzielona na dwie części. Część zachodnia to Papua Zachodnia (zwana Irian Jaya) i należy do Indonezji. Część wschodnia to Papua Nowa Gwinea.

Pozostaje jeszcze tylko 3 godzinna jazda opancerzonym autobusem z Timiki do Tembagapury, gdzie ulokowany jest główny kampus szkoły Mt. Zaagkam. Welcome to the jungle! W końcu możesz rozpakować walizki. Na tym niewielkim skrawku ziemi, w totalnej izolacji, spędzisz kolejne miesiące. Autobusy powrotne jeżdżą tylko na specjalne okazje, a chodzenie pieszo nie jest wskazane. Te wspomniane wcześniej autobusy nie są opancerzone bezcelowo, ale o tym za chwilę.

Ale nie martw się! Masz tu sklep spożywczy, kawiarnię, boisko do piłki nożnej a nawet basen. Poza tym o brak takich podstawowych rzeczy jak woda nie musisz się martwić – pada tutaj jakieś 364 dni w roku.


DLACZEGO CHCĘ JECHAĆ DO DŻUNGLI

Mimo tych wszystkich wątpliwych dla większości atrakcji, Mt. Zaagkam było dla mnie ucieleśnieniem dziecięcych marzeń o życiu pełnym przygód. Była to również próba udowodnienia sobie i innym, że życie nauczyciela można idealnie połączyć z odkrywaniem świata. Oliwą do ognia entuzjazmu była konieczność codziennego przemieszczania się helikopterem pomiędzy dwoma kampusami szkoły. Znasz kogoś kto lata do szkoły helikopterem? Ja też nie …

NA CZYM POLEGAŁABY MOJA PRACA?

Mt.Zaagkam poszukiwała dynamicznej osoby, która zajmie się wprowadzeniem do programu nauczania języka hiszpańskiego. To trudne i odpowiedzialne zadanie, ale robiłem to w przeszłości, wdrażając do programu nauczania język chiński, w jednym z angielskich gimnazjów. Dla kadry zarządzającej ważne również było wcześniejsze doświadczenie w szkołach międzynarodowych, jak i otwartość na świat. Woleli mieć pewność, że nauczyciel wie w co się pakuje i nie ucieknie po tygodniu.

CZEKA MNIE POWAŻNA ROZMOWA Z ŻONĄ

Podanie do Mt.Zaagkam złożyłem trochę dla żartu. “Niech się dzieje co chce” było moją główną dewizą. Perspektywa wyprowadzki do takiego miejsca z żoną i rocznym dzieckiem nie była zbyt realna. Jednak, im głębiej posuwałem się w procesie rekrutacji, tym bardziej pragnąłem spędzić tam przynajmniej rok.

Być może to ostatnia szansa na prawdziwą przygodę, zanim na dobre zanurzę się w świecie pieluch, śliniaków i bajek. Potrzebuję jeszcze jednego roku na stworzenie swojej własnej bajki! Myśli o samotnym wyjeździe coraz częściej przewijały się przez moją głowę.

Podróżuję po świecie od 20 lat. Wspinałem się na 6-tysięczniki, spędziłem tydzień z Indianami z plemienia Yagua w Kolumbii i polowałem z nimi na małpy. Przemierzałem dżungle, pustynie, bezdroża i poświęciłem swoje życie przygodzie. I nagle koniec … Przywiązanie, bezpieczeństwo i rutyna coraz głośniej pukają do mych drzwi.

Moja żona nie podzielała mojego entuzjazmu. Według niej było to dziecinne i nieodpowiedzialne. Nie przekonywały jej argumenty, że wreszcie będziemy mogli wybudować dom i zapewnić naszym dzieciom przyszłość. Według niej, Mt.Zaagkam był zbyt niebezpiecznym miejscem zarówno do rodzinnego, jak i samotnego wyjazdu. “Może już czas wydorośleć”… “Może już czas przestać myśleć tylko o sobie” … “Może już czas przestać żyć marzeniami”, myślałem coraz częściej.


JAK NIEBEZPIECZNA JEST MT. ZAAGKAM SCHOOL


Mógłbym napisać, że są nauczyciele, którzy pracują tam od ponad 10 lat i kochają to miejsce. Bo to prawda. Mógłbym napisać, że od przeszło 6 lat, nie działo się tam nic, co w jakimkolwiek stopniu zagrażałoby życiu uczniów i nauczycieli. To też byłaby prawda. Mógłbym również napisać, że opancerzone autobusy spełniły swoje zadanie jedynie 2 razy w ciągu ponad 50 lat, więc szansa że zostanie ostrzelany w momencie kiedy ja będę w środku, jest niewielka.

Mógłbym również napisać, że krwawe wojny plemienne dzieją się w zupełnie innych częściach wyspy oraz że przed malarią można się uchronić. Mógłbym ukryć fakt zamordowania dyrektora szkoły 13 lat temu przez lokalnych mieszkańców, mówiąc że to mogło się wydarzyć wszędzie. Tylko że kolorując lub ukrywając fakty, oszukuję nie tylko najbliższą mi osobę, ale również samego siebie.

Nienawiść Papuasów do kopalnianego biznesu jest widoczna na każdym kroku. Kopalnia jest w posiadaniu Amerykanów, co bardzo się Papuasom nie podoba. Zyski z kopalni są ogromne, a Papuasi nie dostają wiele w zamian. Za katorżniczą pracę otrzymują 60 centów na godzinę, czyli nieco ponad 2 złote. Wtargnięcie na nie swój teren, wyzysk pracowników i karczowanie ogromnych terenów dżungli jest głównym powodem tamtejszych konfliktów.

Aby zmniejszyć nieco napięcie, Amerykanie przeznaczają 1% całkowitych dochodów na pomoc w rozwoju tej części świata. Nic dziwnego, że Papuasi regularnie się buntują. Ochłapy, którymi muszą się zadowolić to cios poniżej pasa.

I JAKA JEST OSTATECZNA DECYZJA?

Pamiętam ten moment, kiedy z okna naszego domu, obserwowałem jadące w dole pojazdy. Walka z myślami odbijała się w każdym aspekcie mojego życia. I jak dziś pamiętam ten moment. Podeszła do mnie moja córeczka, usiadła obok i tak po prostu się przytuliła. Niczym Santiago z Alchemika zrozumiałem, że prawdziwe szczęście jest tuż obok mnie i nie muszę jechać na koniec świata, aby go doświadczyć. Zrozumiałem, że żadna przygoda nie jest w stanie zastąpić bycia blisko mojej rodziny. A najważniesze, zrozumiałem, że żadne pieniądze świata nie są w stanie zapłacić za ten utracony czas … lub życie.


Kliknij w logo FB, aby skomentować artykuł




MOJA ŻONA NIE CHCE MIESZKAĆ W DŻUNGLI !!! Potajemnie wysłałem podanie do pracy w szkole ulokowanej w środku papuaskiej…

Posted by Travelling Teachers on Thursday, 29 October 2020

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *